Wyjazdowy mecz Pogoni Lwów z Żółkwią rozpoczął się niepewnie dla lwowskiej drużyny. Podopieczni gospodarzy od pierwszych minut starali się narzucić swoje warunki gry, zmuszając defensywę Pogoni i bramkarza Woronowskiego do większej pracy. Z biegiem czasu gra się jednak wyrównała, a Pogoń zaczęła coraz odważniej poczynać sobie w ofensywie.
Niebiesko-czerwoni konstruowali coraz groźniejsze akcje w okolicach pola karnego gospodarzy. Dwukrotnie na strzał zdecydował się Nakonieczny, jednak piłka po jego uderzeniach przelatywała nad poprzeczką.
Pod koniec pierwszej połowy piłka znalazła się nawet w siatce gospodarzy. Sędzia dopatrzył się jednak przewinienia Pawlika w walce z bramkarzem Żółkwi i bramka nie została uznana.
W ostatniej minucie pierwszej połowy gospodarze byli o krok od objęcia prowadzenia. Po strzale napastnika Żółkwi piłka minęła Woronowskiego, ale na szczęście dla Pogoni zatrzymała się na słupku. Był to ostatni poważny sygnał ostrzegawczy przed przerwą. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem 0:0.
Pogoń skuteczniejsza po przerwie
Początek drugiej połowy należał już do Pogoni. Lwowska drużyna grała zdecydowanie bardziej dynamicznie i odważniej w ataku.
W jednej z pierwszych akcji po przerwie Hrycyk wywalczył piłkę i dośrodkował w pole karne. Obrońca gospodarzy, próbując wybić futbolówkę, zrobił to niefortunnie i skierował ją do własnej bramki. W 50. minucie Pogoń objęła prowadzenie 1:0.
Kilka minut później Nakonieczny ponownie znalazł się w dobrej sytuacji i oddał groźny strzał, jednak piłka po raz kolejny minęła bramkę nad poprzeczką.
Gospodarze również próbowali odpowiedzieć, jednak ich uderzenia z linii pola karnego nie były na tyle groźne, aby zaskoczyć Woronowskiego. Z kolei z dośrodkowaniami w pole karne bardzo dobrze radziła sobie defensywa niebiesko-czerwonych.
Kwadrans przed końcem spotkania Pogoń mogła podwyższyć prowadzenie. W dobrej sytuacji znalazł się Bojko, ale jego strzał obronił bramkarz gospodarzy, pokazując się z bardzo dobrej strony.
Im bliżej końcowego gwizdka, tym więcej było nerwowości. Po jednym ze strzałów z linii pola karnego żółkwianie domagali się rzutu karnego, wskazując na zagranie ręką. Sędzia nie dopatrzył się jednak przewinienia i nakazał grać dalej.
W ostatnich minutach trener Pogoni zdecydował się na zmiany, wprowadzając na boisko młodych Pypiaka i Gruszewskiego. Ten drugi miał później dwie znakomite okazje do rozstrzygnięcia spotkania, dwukrotnie wychodząc sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Niestety, nie zdołał ich wykorzystać, przez co do ostatniego gwizdka utrzymywało się napięcie.
Więcej bramek już jednak nie padło. Pogoń Lwów wywiozła z Żółkwi cenne zwycięstwo 1:0 i dopisała do swojego dorobku trzy punkty.
Skrót meczu:
Cały mecz: