Domowe spotkanie Pogoń Lwów z Hałyczyna Drohobycz przez długi czas było wyrównane, a obie drużyny walczyły o kontrolę nad piłką i próbowały narzucić swój styl gry.
Blisko zdobycia bramki w 15. minucie byli goście. Po strzale zawodnika Hałyczyny piłkę przed siebie odbił Woronowski, a przed utratą gola Pogonię uratował jeszcze obrońca. Już cztery minuty później gospodarze odpowiedzieli groźną akcją – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Zalipa uderzył głową minimalnie nad poprzeczką. Kilka minut później goście byli bliscy strzelenia bramki samobójczej. Przy wybijaniu piłki spod nóg napastnika omal nie przelobowali własnego bramkarza, a futbolówka minęła słupek o zaledwie kilka centymetrów. W końcówce pierwszej połowy napastnik z Drohobycza przedarł się w pole karne i oddał groźny strzał, jednak skutecznie interweniował Woronowski. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Pierwszy gol dla Pogoni padł w 53. minucie. Po zagraniu w pole karne obrońca rywali próbował podać do bramkarza, jednak piłkę przechwycił Nakonieczny, który skierował ją do siatki. Chwilę później ten sam zawodnik mógł zdobyć drugą bramkę, lecz po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki.
W kolejnych minutach piłkarze Pogoni naciskali rywali, starając się zdobyć drugiego gola i odebrać gościom nadzieję na remis. Piłka jednak długo nie chciała wpaść do bramki Hałyczyny.
Druga bramka padła dopiero w samej końcówce spotkania. W 87. minucie Jacenko po zagraniu głową przerzucił bramkarza, a piłka wpadła do pustej bramki. Wynik 2:0 przypieczętował ważne zwycięstwo Pogoni, które z pewnością doda drużynie pewności siebie po serii remisów i porażek.
Niestety, spotkanie miało również swój smutny moment. Poważnej kontuzji kolana doznał Tkaczuk, którego z boiska zabrała karetka. Zawodnika prawdopodobnie czeka zabieg chirurgiczny. Życzymy mu dużo zdrowia, szybkiego powrotu do pełni sił oraz ponownego zobaczenia go na boisku w barwach Pogoni.
W kolejnym meczu Pogoń uda się do Sokala, gdzie ponownie powalczy o ligowe punkty.
Skrót meczu
Pełne spotkanie